GW: Policjanci i strażacy grożą protestem na ulicach Warszawy

Mundurowi związkowcy dali ministrowi Joachimowi Brudzińskiemu czas do soboty 14 kwietnia na porozumienie w sprawie postulatów płacowych i emerytalnych. Chcą od PiS spełniania obietnic wyborczych. Grożą, że jeśli minister nie spełni ich żądań, mogą wyjść protestować na ulicę.

Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych skupiająca m.in. policjantów, strażaków pożarnych, pograniczników jeszcze w marcu wysłała do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego list ze swoimi postulatami. Czego żądają?

Podwyżki dla każdego – jeszcze w tym roku – o 650 zł, odmrożenia waloryzacji kwoty bazowej pensji, wprowadzenia 100 proc. odpłatności za nadgodziny.

Kolejne żądanie dotyczy wprowadzenia pełnopłatnych zwolnień lekarskich. Związkowcy chcą też powrotu do dawnego systemu emerytalnego, który dawał prawo do emerytury po 15 latach służby niezależnie od wieku.

Chcą cofnięcia reformy koalicji PO-PSL

Dwa ostatnie postulaty dążą do skasowania części reformy przeprowadzonej za rządów PO-PSL. Wtedy weszła w życie ustawa zmniejszająca wynagrodzenie mundurowych na chorobowym do 80 proc. pensji. I stanowiąca, że tylko funkcjonariusze będący w służbie do końca 2012 r. mogą przejść na emeryturę już po 15 lat służby. Przyjęci do niej od 2013 r. muszą mieć 25 lat pracy i ukończone 55 lat.

To m.in. z powodu tej ustawy część mundurowych odwróciła się od PO i głosowała na PiS. Bo politycy ówczesnej opozycji protestowali przeciwko zmianom. Chętnie spotykali się ze związkami mundurowymi, zapewniając, że gdy dojdą do władzy, spełnią ich wszystkie żądania.

Powtórzyli to po wygranych wyborach. W 2016 r., w czasie tzw. Forum Dialogu Społecznego, ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak zapewnił: – Zdecydowaliśmy, że przygotujemy nowelizację ustawy. W ciągu roku w 100 proc. będzie płatne 30 dni zwolnienia lekarskiego funkcjonariuszy.

Błaszczak obietnicy nie dotrzymał. Przygotował nawet projekt, ale nie został on przyjęty ani nawet skierowany do prac. Dlatego teraz związkowcy postanowili przypomnieć się rządzącym.

Dają rządowi czas do 14 kwietnia

– Podwyżka płac jest konieczna, bo od dawna zwracamy uwagę, że pensje strażaków rosną nieproporcjonalnie do wzrostu przeciętnej pensji w kraju. Podobnie od lat walczymy o pełnopłatne godziny nadliczbowe. Dlaczego mamy być gorzej traktowani niż cywile, którzy pełnopłatne zwolnienia mają zapisane w kodeksie pracy? – pyta Robert Osmycki, przewodniczący Krajowej Sekcji Pożarnictwa NSZZ „Solidarność”. – Z kolei pełnopłatne 30 dni w roku zwolnień lekarskich pozwoli wyeliminować niebezpieczną sytuację, którą mamy dzisiaj. Mianowicie, że do pracy stawiają się chorzy strażacy, czym stwarzają zagrożenie dla siebie i innych ludzi.

Federacja dała rządowi czas na decyzję do 14 kwietnia.

Andrzej Szary

Andrzej Szary, wiceprzewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów: – Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi od MSWiA w sprawie naszych postulatów. Jeśli jej nie dostaniemy i nie podpiszemy porozumienia, będziemy podejmować dalsze decyzje dotyczące form protestu. Zostaną poprzedzone referendum. Możliwe, że wyjdziemy protestować na ulice. Bo symbolem dzisiejszych czasów stał się pracownik dyskontu, który zarabia często więcej niż policjant ryzykujący podczas służby swoje życie – mówi.

Co na to MSWiA?

Brudziński „deklaruje gotowość do spotkań”

Biuro prasowe resortu odpowiedziało nam, że minister Joachim Brudziński „deklaruje gotowość do spotkań ze stroną związkową, ilekroć będzie potrzeba organizacji takich rozmów”.

Ministerstwo zapewnia, że od 1 maja podwyżki otrzyma ponad 110 tys. policjantów, strażaków, strażników granicznych oraz funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Przeznaczono na to ok. 150 mln zł. Wzrost uposażenia obejmie najmniej zarabiających i nowo przyjętych funkcjonariuszy. Kolejne podwyżki – dla wszystkich funkcjonariuszy, a także pracowników cywilnych służb – zaplanowano od 1 stycznia przyszłego roku.

W sprawie innych postulatów związkowców ministerstwo milczy. Nie dostaliśmy też komentarza do ewentualnych protestów policjantów i strażaków na ulicach.