Dzielnicowy z Gliwic pomógł bezdomnemu znaleźć mieszkanie

ilustracja

Pan Ryszard dziesięć lat mieszkał w ziemiance. Nie uwierzycie, kto zmienił jego życie

Dzielnicowy z Gliwic pomógł bezdomnemu znaleźć mieszkanie, a jego koledzy z komisariatu dali mu farby oraz drobny sprzęt AGD. Dzięki temu 65-letni pan Ryszard przeniósł się z ziemianki do kawalerki.
Pan Ryszard przez dziesięć lat mieszkał w ziemiance w gliwickiej dzielnicy Sośnica. Nie chciał się przenieść do noclegowni ani schroniska dla bezdomnych. Zbierał butelki, złom i makulaturę.

– Nikomu też nie wadził, był bardzo spokojny – mówi nadkomisarz Marek Słomski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach. Mundurowi często przynosili mężczyźnie kanapki, ciepłe ubrania.

Dzielnicowy i Spółka Restrukturyzacji Kopalń pomogła bezdomnemu

Kilka tygodni temu pan Ryszard dowiedział się, że ZUS przyznał mu niewielką emeryturę. Przyszedł do aspiranta sztabowego Michała Sucheckiego, dzielnicowego z Sośnicy, i powiedział, że chciałby zmienić swoje życie. – Już nie chcę żyć jak kret. Pomoże mi pan? – zapytał policjanta.

Dzielnicowy zaczął szukać dla niego mieszkania w różnych instytucjach. W końcu dotarł do administracji budynków należących do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Pracująca tam Jolanta Konieczna także zaangażowała się w sprawę i uznała, że poręczenie dzielnicowego jest wystarczająca gwarancją, aby pomóc bezdomnemu. – W efekcie udało się znaleźć niewielką kawalerkę – podkreśla nadkom. Słomski.

Policjanci i pracownicy SKR odnowili i wyposażyli mieszkanie bezdomnemu
Na prośbę dzielnicowego policjanci z V komisariatu, a także pracownicy SRK, zrobili zbiórkę pieniędzy i kupili farby, aby odmalować mieszkanie dla 65-latka. Dodatkowo mundurowi poprzynosili z domów drobny sprzęt AGD. – Pan Ryszard mieszka w odnowionej kawalerce, dba o nią i płaci wszystkie rachunki. Zmienił swoje życie – mówi rzecznik policji.

Aspirant Suchecki początkowo nie chciał, aby komenda chwaliła się tym, co zrobił. Twierdził, że pomógł bezdomnemu z potrzeby serca, a nie dla sławy. Zdanie zmienił dopiero wtedy, gdy poprosił go o to komendant.