Dodatek dla wybrańców

Zawartemu w listopadzie ubiegłego roku Porozumieniu przyświecał jeden cel – ustabilizowanie sytuacji kadrowej w służbach mundurowych. Osiągnięcie tego celu uzależniono od wzrostu uposażeń, naprawy rozmontowanego systemu emerytalnego oraz wprowadzenia kilku rozwiązań podnoszących atrakcyjność służby i zachęcających funkcjonariuszy, by w tej służbie pozostawali jak najdłużej. Jednym z rozwiązań o znaczeniu kluczowym miało być świadczenie przedemerytalne dla funkcjonariuszy, którzy po nabyciu prawa do emerytury i posiadaniu co najmniej 25 lat służby, nadal w tej służbie pozostaną.

Kryteria zawarte w projekcie ustanawiającym owo świadczenie pokazują jednak, że z zachęty do dłuższej służby skorzystać będą mogli jedynie wybrańcy. Wszyscy ci, co na piąty paragraf Porozumienia patrzyli z nadzieją, roztaczając przed sobą wizję długoletniej kariery, będą musieli wrócić na ziemię. Kryteria uprawniające do otrzymania dodatkowego świadczenia wyglądają tak, jakby wyjęto je wprost z procesu beatyfikacji.

Przyznanie przedemerytalnej nagrody motywacyjnej uzależniono w projekcie od łącznego spełnienia aż pięciu warunków. Niestety tylko jeden z nich można uznać za w pełni obiektywny (osiągnięcie 25-letniego stażu służby), reszta stanowi abstrakcję pozostawiającą tak szerokie możliwości interpretowania, że tylko ktoś bardzo naiwny (albo bardzo zaufany) mógłby być pewny, że po 25 latach nienagannej służby otrzyma dodatek przedemerytalny.

  • pełnienia służby w szczególnie trudnych warunkach lub wymagających znacznego nakładu pracy,
  • zaangażowania i odpowiedzialności;
  • wzorowego wykonywania obowiązków;
  • przejawianie szczególnej inicjatywy w służbie;
  • uzyskiwania znaczących wyników w służbie.

Oprócz nadmiernej abstrakcyjności pozwalającej na wyjątkową swobodę w zakresie uznaniowości, kryteria dają też możliwość różnicowania sytuacji w zależności od tego, czy pretendent do nagrody specjalnej zajmuje stanowisko kierownicze, czy też tylko wykonawcze. Chociaż treść kryteriów wydaje się pod tym względem uniwersalna, znacznie większe szanse na otrzymanie dodatku przedemerytalnego będzie miał przełożony niż jego podwładny. No chyba, że w karierze takiego przełożonego odkryta zostanie skaza na czymś, co nazywamy polityczną poprawnością.

Niemniej jednak, od policjanta na stanowisku wykonawczym wymagać się będzie udokumentowania, że jego dotychczasowa służba pełniona była w „szczególnie trudnych warunkach”, a od przełożonego, że realizowane przez niego obowiązki „wymagały znacznego nakładu pracy, zaangażowania i odpowiedzialności”.

W pierwszym przypadku już sama próba zdefiniowania czym są „szczególnie trudne warunki”, budzi grozę. Zadania, jakie realizuje Policja z natury są trudne. Decyduje o tym nie tylko poziom zawiłości tych zadań, ale i niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia towarzyszące ich realizacji. Mówi o tym Rota Ślubowania i pokazują to liczne przypadki policjantów, którzy oddali życie lub stracili zdrowie w związku z realizacją swoich obowiązków. Doszukując się w tym jeszcze czegoś „szczególnie trudnego” zakrawa na kpinę, albo po prostu źle świadczy o autorach projektu. Z szacunku do policjantów pełniących służbę na pierwszej linii, darujemy sobie podawanie przykładów pozwalających na przebrnięcie przez proces (beatyfikacji) przyznawania przedemerytalnej nagrody motywacyjnej.

W przypadku przełożonego żaden heroizm nie będzie już konieczny. Nie da się przecież zaprzeczyć, że od przełożonego już z samej definicji wymaga się „znacznego nakładu pracy oraz zaangażowania” i taki przełożony ma szerszy zakres odpowiedzialności niż policjanci na stanowiskach wykonawczych. Nie wchodząc w szczegóły, przełożony spełnia więc swoje kryteria niejako z urzędu – podwładny wykazać się musi jakimś bliżej nieokreślonym heroizmem.

W treści uzasadnienia do projektu ustawy napisano, że „projektowana zmiana ma na celu stworzenie warunków zachęcających najbardziej doświadczonych policjantów do pozostania w służbie pomimo możliwości przejścia na zaopatrzenie emerytalne”. Zastanówmy się, czy przy tak skonstruowanych kryteriach wszyscy policjanci, którzy mają za sobą 25 lat ciężkiej, sumiennej, nienagannej służby mogą mieć pewność, że dodatek przedemerytalny otrzymają? Czy mogą czuć się odpowiednio „zachęceni”?

Jeżeli tak nie jest, a niestety potwierdzają to komentarze policjantów, którzy z projektem zdążyli się już zapoznać, jaki jest sens tworzenia przepisów, które zamiast powszechnej zachęty doprowadzić mogą raczej do powszechnej patologii?

Gdyby ustawodawcy rzeczywiście zależało na powszechności tego rodzaju zachęty – a sam pomysł jest tego wart – ograniczyłby się do sformułowania przesłanek ujemnych, wykluczających przyznanie motywacyjnej nagrody przedemerytalnej. Co stoi na przeszkodzie, żeby zapisać np., że taką nagrodę, oczywiście po spełnieniu kryterium stażowego, otrzymają policjanci posiadający nienaganną opinię służbową, nie karani dyscyplinarnie na przestrzeni jakiegoś okresu czasu, wobec których nie toczy się postępowanie dyscyplinarne lub karne?

Analizując projekt trudno oprzeć się wrażeniu, że jego autorzy nie mają pełnej świadomości, iż każdy policjant, który w tej instytucji wytrzymał 25 lat, posiadając pozytywną opinię przełożonych i nie narażając się przy tym na karę dyscyplinarną, już jest bohaterem.

Dzieląc się swoją refleksją z innymi policjantami, ale przede wszystkim z osobami decyzyjnymi w resorcie, liczymy na podobną refleksję i na dokonanie korekty, która dla każdego sumiennego policjanta będzie czytelna i przekona go do pozostania w służbie, i przekazania swojej wiedzy oraz umiejętności młodszym. Nie zapominajmy, że walka z wakatami dopiero się rozpoczęła a z danych kadrowych wynika, że kolorowo nie jest, ale to już temat do nieco innych rozważań.

Sławomir Koniuszy, Andrzej Szary